OPINIE

Naszych Podopiecznych

Poniżej znajdują się opinie naszych podopiecznych lub członków rodzin. Więcej opinii na stronie naszej  wizytówki Google »»

Możecie też Państwo dodać swoją opinię na stronie (formularz w dolnej części strony) lub dodać opinie w Google »»  

Jolanta Gorczowska

Jestem osobą niepełnosprawną od urodzenia, mój stan zdrowia uniemożliwia mi wykonywanie najprostszych codziennych czynności. Czterokończynowy niedowład w znacznym stopniu ogranicza moją samodzielną egzystencję i sprawia, że wymagam całodobowej opieki osób trzecich. Dopóki żyli rodzice byłam pod ich opieką, a po ich śmierci ten obowiązek spadł na rodzeństwo. Niestety praca zawodowa rodzeństwa sprawiała, że przez większość dnia byłam pozostawiona w domu sama. Czułam się osamotniona, czułam, że tracę sens życia. To był impuls do szukania ośrodka, który zmieniłby moją codzienność.
Do domu „Pogodne Dni” brat przywoził mnie na pobyt dzienny. Był to dla mnie czas na zapoznanie się z warunkami panującymi w tym domu i wszystkim tym co może mi zapewnić. Już po paru dniach czułam, że trafiłam do miejsca, w którym chciałabym spędzić resztę swojego życia. Spodobał mi się klimat tego miejsca. Ciepły dom z małą ilością mieszkańców i z odpowiednią obsadą personelu, czyste i przytulne pomieszczenia, dostęp do kuchni, z której roznoszą się zapachy przygotowywanych posiłków i dużym ogrodem, w którym jak tylko pogoda sprzyja wypoczywamy. Codzienna rehabilitacja, zajęcia terapeutyczne, pomoc psychologa, spacery, wyjazdy do kina, opieka duszpasterska, cóż można chcieć więcej.
Na to bym mogła zamieszkać w „Pogodnych Dniach” musiałam czekać dość długo, ponieważ miejsca są ograniczone. Dojazdy były dla mnie męczące, ale nie miałam wyjścia – musiałam się uzbroić w cierpliwość. Pamiętam dzień kiedy zadzwoniła Pani Monika Szu­fa właścicielka domu z informacją, że zwolniło się miejsce i mogę zamieszkać na stałe. Przyznam szczerze, że to był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Sama decyzja o opuszczeniu domu rodzinnego i zamieszkaniu tutaj nie była dla mnie łatwa, ale po tym co zobaczyłam przebywając na pobycie dziennym, jaką będę miała opiekę, ile zajęć w ciągu dnia, możliwość polepszenia swojego stanu zdrowia nie tylko fizycznego, ale też psychicznego napawało mnie nadzieją, że moje życie może bardzo się odmienić na lepsze. Dziś wiem, że podjęłam najwłaściwszą decyzję.
Mieszkam w „Pogodnych Dniach” niecałe dwa lata, od początku w pokoju jednoosobowym. Pięknie nasłonecznionym z dostępem do internetu, umeblowanym z dużym telewizorem, a nawet biurkiem dopasowanym pod wysokość wózka i możliwością ruchowych moich spastycznych rąk, tak bym mogła wygodnie obsługiwać laptop. Żyję swoim życiem, mam swobodę dysponowania czasem, decydowania kiedy chcę się położyć, kiedy wstać, kiedy posiedzieć w ogrodzie. Komfortem psychicznym jest dla mnie również stała opieka pielęgniarki, a w razie konieczności pomoc lekarska i załatwienie specjalistycznych badań.
Niezwykle istotne jest, że Pani Monika nie daje ograniczeń w kwestii wyjazdów. Każdy z mieszkańców może bez problemu być zabrany przez rodzinę na święta, rodzinne uroczystości, czy niedzielny obiad. Ja sama często jestem z „Pogodnych Dni” zabierana przez rodzinę i przyjaciół na wycieczki. Wystarczy zgłosić Pani Monice dzień wyjazdu i powrotu. Zawsze tak robię i jeszcze nie spotkałam się z odmową. Opiekunki o każdej porze dnia (w moim przypadku zdarza się, że nawet o nocnej porze, bo też takie dalekie wycieczki odbywam) przygotowują mnie do wyjazdu. Na moje słowa podziękowania za pomoc przy toalecie, ubieraniu, czy zrobieniu makijażu mam odpowiedź, że nie mam za co dziękować, ponieważ pracują tu żeby nam pomagać i służyć, to takie piękne:)
Tu odnalazłam spokój, tu czuję się bezpieczna i w niczym nieograniczona. Tu odnalazłam sens życia, tu naprawdę czuję się szczęśliwa. W tym domu pragnę mieszkać do końca życia i mam nadzieję tak też się stanie. W klimacie jaki Pani Monika wraz z Personelem stworzyła w tym miejscu Jesień Życia ma jeszcze piękniejsze odcienie. Życzę wszystkim osobom starszym, samotnym i wymagającym opieki by w swojej pogodnej jesieni mogli przeżyć w miejscu gdzie panują pogodne dni. Pogodna Jesień w "Pogodnych Dniach"
Z Poważaniem mieszkanka "Pogodnych dni"

Grażyna Wyrostek

Opinia dotycząca pobytu dziennego w Domu Seniora „Pogodne Dni” w Wielogłowach
Ponad rok temu poszukiwaliśmy miejsca, gdzie najbliższa nam osoba, Mama, mogłaby spędzać kilka godzin w ciągu dnia, w przyjaznym środowisku, odmiennym od domowego. Miejsca, które zapewniałoby opiekę i jednocześnie dawało możliwość przyjemnego i aktywnego na miarę Jej możliwości spędzenia czasu. Znalezienie takiego miejsca w naszym regionie i poza nim stanowiło dużą trudność, gdyż bardzo brakuje takich miejsc dla osób z chorobami otępiennymi, z niepełnosprawnością, osób starszych i niesamodzielnych.
Mama, wcześniej Osoba samodzielna, aktywna rodzinnie, zawodowo, towarzysko, z uwagi na postępującą chorobę degeneracyjną jest niesamodzielna, wymaga specjalistycznej opieki oraz całkowitej pomocy w codziennym funkcjonowaniu.
Pobyt dzienny, kilkugodzinny w Domu Seniora, dla naszej Mamy jest najlepszym, co mogło nam się przytrafić, najlepszą pomocą dla Mamy i ogromnym wsparciem dla nas, jej rodziny.
W czasie kilkugodzinnego pobytu, poza profesjonalną opieką, w tym w zakresie higieny osobistej, nasza Mama ma możliwość udziału w wielu aktywnościach, takich jak: zajęcia muzyczne, plastyczne, rehabilitacyjne i ruchowe, uczestnictwo w Nabożeństwach, w imprezach okolicznościowych. Któregoś dnia Mama wróciła pięknie uczesana, w czasie pobytu mogła skorzystać z usługi fryzjerskiej. Nie sposób wymienić mnogości korzyści. Seniorzy mogą korzystać z zajęć aktywizujących, czynnych, ale również bierny udział w takich zajęciach wnosi wiele dobrego, ma pozytywny wpływ na zdrowie i samopoczucie. Te opinie potwierdzają również lekarze, pod opieką których pozostaje Mama oraz osoby z Jej otoczenia. Pobyt w Domu Seniora powoduje, iż stan zdrowia Mamy jest stabilny, obserwujemy, mimo degeneracyjnej choroby postęp w zakresie komunikacji z innymi – na miarę Jej możliwości, ogólnej kondycji fizycznej, samopoczucia. Nadto, pobyt poza domem, w gronie innych osób, działa bardzo pozytywnie. W środowisku domowym, korzystając z pomocy Opiekunów nie bylibyśmy w stanie zapewnić Mamie tego rodzaju aktywności.
Serdecznie dziękujemy Pani Właściciel za możliwość pobytu dziennego w Domu Seniora, za profesjonalne i cenne wskazówki oraz Personelowi za troskliwą, niezwykłą opiekę.
W imieniu rodziny Marii Z wyrazami ogromnej wdzięczności

Bogdan Kołcz

Moja Ukochana Mama, Irena Kołcz, ur. w 1935 roku, zmagała się od około 2017 roku z objawami demencji. Wymagała wzrastającej opieki ze strony rodziny: początkowo pomocy w codziennym życiu, a z czasem stałego pilnowania, aby mogła bezpiecznie poruszać się po mieszkaniu, jeść posiłki, ubierać się, myć. Od 1991 roku mieszkała tylko ze mną, a dwie moje siostry odwiedzały ją okazjonalnie. Pod koniec 2020 roku, po konsultacji ze specjalistami, na skraju wyczerpania psychicznego i fizycznego, które pojawiło się u mnie w związku z długotrwałą, a z czasem całodobową opieką nad chorą mamą, zmuszony byłem myśleć o znalezieniu pomocy u opiekunek domowych i przyjaciół. Niestety, nikogo odpowiedniego – i zdecydowanego opiekować się moją mamą także w nocy – nie udało mi się znaleźć. Bałem się o zdrowie i bezpieczeństwo mojej mamy, ale również o swój stan zdrowia i odpowiedzialne wypełnianie moich obowiązków dyrektora szkoły. Po blisko miesiącu nieprzespanych nocy, od połowy grudnia 2020 do połowy stycznia 2021, kiedy czuwałem przy łóżku mamy, aby wstając po ciemku sama nie mogła zrobić sobie krzywdy, zdecydowałem się szukać dla niej i dla siebie pomocy oraz wolnego miejsca w Domu Opieki „Pogodne Dni” w Wielogłowach.
Znałem dobrze ten dom z wizyt u przebywającego tam wcześniej mojego wujka, a brata mamy, Andrzeja Mrozowskiego. Byłem już wówczas zaskoczony domowymi warunkami pobytu i serdeczną, życzliwą opieką, jaką otaczany był w tym domu mój wujek. Znamy mi z obserwacji wizerunek Domu Opieki „Pogodne Dni” całkowicie odbiegał od potocznego i pokazywanego często w interwencyjnych programach telewizyjnych wizerunku bezdusznego i traktującego chorych okrutnie Domu Starców. Bardzo dobrą opinię w tym czasie wystawiła także „Pogodnym Dniom” moja zastępczyni w szkole, Elżbieta Sudek, której też również niedawno przebywał w Wielogłowach.
Kontaktując się na początku stycznia 2021 z właścicielką „Pogodnych Dni” Panią Moniką Szufą dowiedziałem się, że wolne miejsce w tym domu możliwe będzie dopiero za dwa miesiące. Przygotowywałem się więc psychicznie do przeniesienia chorej mamy do Wielogłów w marcu 2021 i kilkakrotnie telefonicznie prosiłem Panią Monikę o rezerwację dla mojej mamy miejsca. Dzięki sprzyjającym zbiegowi okoliczności, po spełnieniu sporych — jak mi się wydawało — wymogów formalnych, moja mama została w tym domu przyjęta już 31 stycznia 2021 roku.
Już od pierwszych rozmów telefonicznych, potem zaś w trakcie nielicznych kontaktów z kierującą Domem Opieki Panią Moniką Szufą spotkałem się z jej strony z wyjątkową życzliwością i zrozumieniem dla bardzo trudnej psychicznie sytuacji, w jakiej sam się znalazłem. Zachowanie Pani Moniki Szu­fy każdego dnia – i przed przyjęciem mojej chorej mamy, i w trakcie jej półtorarocznego pobytu w Domu Opieki „Pogodne Dni” – wykraczało daleko poza ramy prawdziwego profesjonalizmu, wkraczając w sferę całkowitej empatii, bliskości oraz rodzinnych niemal relacji z chorą osobą. Ja sam byłem znacznie silniejszy psychicznie, wiedząc, że moja chora mama, którą zmuszony byłem pozbawić możliwości pozostawania w swoim domu, ma takich — w pełni oddanych i traktujących swą pracę jako powołanie i misję — ludzi wokół siebie.
Trzeba przyznać, że moja mama znajdowała się w stadium postępującej demencji i wymagała niezwykłej delikatności i wyrozumiałości dla jej stanu psychicznego, niepokojów, podenerwowania. Potrzebowała również, zarówno ona, jak i ja, pomocy w pogodzeniu się z trudną sytuacją, naszym rozstaniem, zmianą warunków życia. Jestem ogromnie wdzięczny, że właśnie taką pomoc uzyskaliśmy — moja mama i ja — ze strony właścicielki Domu Opieki, jak i całego profesjonalnego personelu placówki.
Z pielęgniarkami i opiekunkami w „Pogodnych Dniach” moja mama się bardzo zaprzyjaźniła, żyła, darzyła ludzi wokół siebie zaufaniem i serdecznością. Kontaktowałem się z mieszkającą w „Pogodnych Dniach” od 31 stycznia 2021 roku moją mamą bardzo często, telefonicznie i osobiście, tak jak na to pozwalały warunki pandemii i sugestie ze strony opiekującej się mamą psychologa i personelu, ale nie zdarzyło mi się usłyszeć z jej ust jakiejkolwiek skargi na niewłaściwe traktowanie ze strony innych osób, albo na otoczenie, w którym przebywa. Jestem absolutnie przekonany, że choroba mojej mamy rozwijała się wolniej dzięki fachowej opiece lekarskiej, pielęgniarskiej, rehabilitacyjnej i psychologicznej, dzięki wielokrotnym wizytom lekarzy zamawianych dla mamy do „Pogodnych Dni” oraz wizytom mamy pod osobistą opieką Pani Moniki u lekarzy w specjalistycznych przychodniach w Nowym Sączu i okolicy, dzięki zajęciom terapeutycznym, manualnym i ćwiczeniom umysłu, dzięki codziennym rozmowom z rówieśnikami oraz serdeczną przyjaciółką, którą moja mama znalazła w osobie współmieszkającej z nią w dwuosobowym, komfortowo i bezpiecznie urządzonym pokoju. Byłem szczęśliwy w osobistym cierpieniu widząc, jak moja mama — zmuszona przebywać w Domu Opieki — cieszy się kolejnym, sypiającym na jej łóżku odwiedzającym ją kotkiem, jak cieszy się samodzielnie wykonanymi przez siebie pod kierunkiem terapeutów pracami plastycznymi, jak zadowolona jest z nowej fryzury wykonanej przez przeszkolonego dla pensjonariuszy fryzjera, jak głaszcze specjalnie szkolonego psa na zajęciach dogoterapii, jak chętnie uczestniczy w spotkaniach i nabożeństwach odprawianych w Domu Opieki przez przychodzącego tu regularnie księdza, jak zjada z apetetem codzienne posiłki i jak — z bezwarunkową miłością do mnie — dba, byśmy zjedli te posiłki razem, ilekroć przyjeżdżałem ją w Domu Opieki odwiedzić i z nią porozmawiać.
W zajmowanym pokoju mama miała cząstkę domu. Nad łóżkiem i wokół stołu mogłem przywieźć jej obrazy przypominające rodzinę oraz wspomnienia z odległej przeszłości, na półce miała specjalnie przygotowany album, który zawsze z olbrzymim zainteresowaniem oglądała wraz ze mną i opiekunkami, rozpoznając i utrwalając sobie wizerunki bliskich i znajomych. Każdy telefon do Domu Opieki, wszystkie moje — traktowane wyrozumiale, cierpliwie i życzliwie, a nie natrętnie — codzienne niemal rozmowy, e-maile i SMS-y, jakie prowadziłem i wysyłałem do Pani Moniki, i każda moja wizyta u mamy w jej pokoju w „Pogodnych Dniach” były również dla mnie formą terapii. Do dzisiaj nie mogę sobie poradzić z wyrzutami sumienia, że moja mama za moją sprawą ostatnie dni życia spędziła poza domem, do dzisiaj zmagam się z objawami depresji związanej z jej chorobą, ale jednocześnie z całym przekonaniem twierdzę, że gdyby nie każdorazowa niezwykła życzliwość i wsparcie psychiczne, jakie doświadczałem w kontaktach z Panią Moniką Szufą i personelem Domu Opieki „Pogodne Dni”, opiekujących się z poświęceniem moją mamą w czasie jej nieuleczalnej i postępującej choroby, że gdyby nie zaufanie, z jakim śmiało pozostawiałem i powierzałem moją mamę właścicielce i wszystkim pracownikom „Pogodnych Dni” każdego dnia, wtedy gdy sam potem wracałem do pustego — bez mojej mamy — domu, gdyby nie słowa zrozumienia, otuchy i współczucia, jakimi kończyła się każda moja rozmowa z Panią Moniką i każda moja rozmowa z personelem tego domu — i ja szybko skończyłbym ze sobą, albo trafiłbym szybko na oddział psychiatrii.
Moja Ukochana Mama Irena Kołcz odeszła 18 września 2022 roku. 15 września 2022 straciła przytomność i była reanimowana przez opiekujące się nią w Domu Opieki Panie, a następnie przez wezwanych do Wielogłów ratowników z sądeckiego Pogotowia. W tragicznych dla mnie i mojej mamy chwilach spotkałem się znów z pomocą i sercem ze strony Pani Moniki. Wyręczała mnie — tak jak wielokrotnie wcześniej — w trudnych rozmowach i relacjach z moimi siostrami, zgłaszała mi chęć pomocy w sprawach związanych z opieką dla mamy w szpitalu i komunikacją ze szpitalami w Nowym Sączu i Krynicy, pocieszała w bolesnych chwilach czuwania przy nieprzytomnej mamie i w tragicznym dla mojej psychiki czasie, gdy dowiedziałem się, że już — tak nagle i za szybko dla mnie — moja mama umarła. Do końca mojego życia pozostanę wdzięczny Pani Monice Szufie i personelowi „Pogodnych Dni” za ich obecność na pogrzebie, za odzienie na cmentarz niepełnosprawnej i ukochanej przyjaciółki mojej mamy z pokoju, za współczucie okazywane mi w trudnych chwilach, gdy rozdygotany emocjonalnie odbierałem rzeczy pozostawione przez mamę w Domu Opieki, i gdy mogłem — dzięki Pani Monice — ofiarować je później wraz z innymi rzeczami osobom potrzebującym. Do końca życia będę wdzięczny Pani Monice Szufie za to, że najbardziej bolesne dla mnie chwile, czas postępującej choroby i demencji mojej mamy, pozostawiły po sobie godne, pełne szacunku — i mojej odwzajemnionej miłości dla niej — wspomnienia. Jestem szczęśliwy, że ze strony Pani Moniki i stale szkolonego przez nią, z wysoko stawianą poprzeczką, personelu zyskałem fachowe, przyjazne wsparcie w swojej słabości i stwierdzonej depresji, że dzięki opiece, jaką moja mama otrzymała w Domu Opieki ja sam wytrzymałem trudny, jakimi dla opiekuna osoby chorej, będącego najbliższym członkiem rodziny, staje się demencja i choroba Alzheimera. Dzisiaj, po dwóch miesiącach od śmierci mojej biednej mamy, wspominam nie tylko jej udręczoną, cierpiącą z powodu choroby mózgu twarz, ale pełne mojej i jej miłości do mnie chwile przy organizowanych przez Panią Monikę Szufę wiele razy naszych spotkaniach, wspominam nasze wspólne, tak bardzo dla mnie ważne, pełne miłości mojej i mojej mamy chwile przy zorganizowanej nam w „Pogodnych Dniach” wspólnej wigilii 2021 i naszych wielkanocnych obiadach 2021 i 2022, wspominam mój wzruszający spacer i pełną ciepła rozmowę z moją chorą mamą na zewnątrz Domu, w pełnym róż, tak jak jej pięknie pomalowanym pokoju, ogrodzie „Pogodnych Dni”, wspominam dzisiaj jej wielokrotny serdeczny śmiech i wspominam jej uśmiech, który towarzyszył przy moich odwiedzinach naszym rozmowom i żartom z opiekunkami i towarzyszką mojej mamy z pokoju. Wspominam zadomowione w „Pogodnych Dniach” koty, które dawały jej radość i które darzyła moja mama odwzajemnioną miłością.
Bałem się bardzo kolejnych stadiów Alzheimera mojej mamy. Bałem się chwili jej unieruchomienia w łóżku, braku jej kontroli nad psychiką i fizjologią, cierpienia z bezsilności — mojego i jej. Bałem się tej chwili, w której kochająca mnie do końca przestanie mnie rozpoznawać. Pełne szacunku dla mojej pogrążającej się w chorobę mamy i pełne szacunku dla mnie rozmowy z Panią Moniką i najbliższymi opiekunkami mamy, ich doświadczenie i profesjonalizm w pracy z chorymi przyjmowanymi pod opiekę w „Pogodnych Dniach” pozwalały zmniejszyć mój strach. Bóg dał szczęście w naszym nieszczęściu: moja ukochana mama straciła przytomność, zdążywszy porozmawiać ze mną dzień wcześniej, świadoma i szczęśliwa, planując i ciesząc się z naszego spotkania nazajutrz. Bóg dał szczęście, że moja mama w swojej ciężkiej chorobie trafia pod opiekę Pani Moniki Szufy i personelu Domu Opieki w Wielogłowach. Bóg dał mi szczęście, że w „Pogodnych Dniach” pamiętano niezwyczajną, pełną matczynej dumy, i ostatniej vitalnej energii opowieść mojej mamy o odpowiedzialnej pracy jej syna. Taką właśnie, rozpromienioną przedśmiertną miłością do mnie, tak szczęśliwą w nieuleczalnej i pogrążającej ją chorobie i zarazem tak szczęśliwą w opowiadaniu innym o synu, moją biedną mamę, chciałbym zapamiętać przed śmiercią.
Bogu dziękuję, że moja Ukochana Mama doczekała śmierci w tym właśnie Domu Opieki, wśród szanujących i troszczących się fachowo o nią ludzi, a nie samotna ze mną, bezradnym w naszym domu. Nie ma dnia, bym nie wspominał, jak całowałem jej usta i delikatne kruche dłonie podczas naszych spotkań w Wielogłowach. Nie ma dnia, bym nie pamiętał, jak klęcząc na kolanach tuliłem ją do siebie, a potem siedzieliśmy na jej łóżku, ja i moja Mama, trzymając się za ręce.
Chciałbym kiedyś sam odejść w „Pogodnych Dniach”.

J.K

Placówka gwarantuje udzielenie podstawowych czynności życiowych. Gdy człowiek źle się poczuje natychmiast znajdują się osoby, które mogą służyć jakąś pomocą. Codziennie rano oraz codziennie wieczór korzystam z pomocy personelu ośrodka. Korzystam z pomocy podczas mycia, kąpieli oraz z pomocy zaprowadzenia do łazienki. Kiedy jestem chora zawsze ktoś to zauważy. Podczas choroby pracownicy przychodzą często by sprawdzić stan zdrowia. Opieka higieniczna jest na wysokim poziomie. Częste zmienianie pościeli, pranie osobistych rzeczy z natychmiastowym wysuszeniem. Sprzątanie pomieszczeń odbywa się gdy zajdzie potrzeba, jak się coś zdarzy i wszystko jest sprzątane na bieżąco. Kierownictwo domu dużo uwagi przywiązuje do potraw, które są smaczne i smakują jak domowe potrawy.
Nie korzystałam z pomocy w załatwianiu spraw osobistych, jeśli chodzi o opiekę.
Szefowa zabezpiecza osoby w lekarzy, którzy przyjeżdżają do ośrodka. Kontakt z otoczeniem układa się właściwie prawidłowo. Dużo czasu spędzam w pokoju i korzystając z oglądania telewizji.
Czas wolny przeważnie przygotowany jest przez pracowników ośrodka, zgodnie z tematyka danego dnia uroczystości. Mamy też duże możliwości jeśli chodzi o spacery i pobyt na słońcu.
Odbywają się również tutaj codziennie zajęcia grupowe z fizjoterapii, a także indywidualne na świeżym powietrzu.
Często szefowa zabiera osoby, które się lepiej czują na spektakle filmowe.
Bardzo dużo ludzi młodych przychodząc do ośrodka wnosi dużo radości i uśmiechu.

Agnieszka Rembisz

Szanowni Państwo
opiekuję się tatą, który od 2019 roku zmaga się z szybko postępującym pogorszeniem stanu zdrowia. Są to znaczne problemy z poruszaniem się, ale również trudności z codziennym – podstawowym funkcjonowaniem. Demencja spowodowała, że jako rodzina, dzieci – mam jeszcze dwie siostry i brata, którzy mnie wspierają – musieliśmy zapewnić tacie całodobową opiekę. Zanim trafiliśmy do Domu Pogodnej Dni musieliśmy radzić sobie sami, brak wsparcia otoczenia był stresujący, czasem mieliśmy wrażenie, że zderzamy się ze ścianą.
Na szczęście po „nitce do kłębka” , dzięki fundacji Tu i Teraz trafiliśmy na Panią Monikę Szufę i niezwykle ciepłe i przyjazne miejsce, jakim jest Dom Seniora – Pogodne Dni. Na miejscu okazało się, że możemy liczyć na wsparcie w opiece nad tatą, w formie kilkugodzinnego pobytu dziennego. Wyjście z domu do innych ludzi jest niezbędne dla taty, tak jak różnego rodzaju ćwiczenia i zajęcia, które pobudzają mózg do pracy, stymulują co długofalowo nie polepsza jego stanu zdrowia, ale powoduje, że choroba zwalnia i pozwoli nam się cieszyć dłużej jego świadomością.
Dzięki opiece, jaką zapewnia Dom Pogodnej Dni, tato nie został wykluczony ze społeczeństwa i nie tylko on i my również jego opiekunowie możemy nadal pracować zawodowo. Ponieważ mamy wsparcie profesjonalistów, osób które mają wiedzę i doświadczenie w opiece nad osobami z demencją, co jest bardzo ważne. Zasobów jakie posiada personel Domu Pogodne Dni, nie jesteśmy w stanie zdobyć, ale mamy w nich wsparcie, możemy się zwrócić z zapytaniem, z prośbą o wyjaśnienie, czym Panie chętnie się dzielą.
Tato bardzo chętnie uczestniczy w zajęciach i zawsze, gdy go odbieram, jest zadowolony i uśmiechnięty, ma swoje miejsce gdzie odpoczywa od nas, a my również mamy możliwość naładować baterie. Otrzymuje profesjonalną opiekę, rehabilitację jakiej dotychczas nie udało nam się w domu tacie zapewnić. Dlaczego opieka dzienna, ponieważ potrzebujemy wsparcia w zapewnieniu profesjonalnej opiece tacie. Ponieważ dopóki jest świadomy tego gdzie jest i kto się nim opiekuje, chcemy mieć go w domu. Wiemy jednak, że kiedyś może nadejść taki czas, gdy nie będziemy w stanie się nim zająć i w całości będziemy musieli zaufać profesjonalistom. Wszyscy otrzymujemy czas, tato by poczuć się bezpiecznie, a my by oswoić się i zapoznać z chorobą.
Chciałabym miliard razy wypisać „Dziękuję”, nie jestem w stanie wyrazić wdzięczności jaką czuję dla Pani Moniki i wszystkich osób, które opiekują się tatą, dając mu ciepło, akceptację i poczucie bezpieczeństwa i wsparcie.
Z wyrazami szacunku

Zdzisław Parol, pensjonariusz Marta Pabisz, córka

Opinia na temat pobytu pensjonariusza Zdzisława Parola w domu seniora „Pogodne Dni”
Mój tata, Zdzisław Parol, przebywa w domu seniora „Pogodne Dni” od czerwca 2021 roku. Mieszka w jasnym, czystym, przestronnym jednoosobowym pokoju z balkonem, który jest regularnie sprzątany. Został w nim ostatnio przeprowadzony remont, znajdują się w nim ładne i funkcjonalne nowe meble. Tuż przy pokoju znajduje się łazienka, co jest dla taty dużym ułatwieniem.
Personel domu seniora „Pogodne Dni” to bardzo pomocne, cierpliwe, miłe i profesjonalne osoby, które zapewniają pensjonariuszom wszelkie potrzebne im wsparcie. Pomaga w takich czynnościach jak: dbanie o higienę, spożywanie posiłków, ubieranie się czy przemieszczanie. Pensjonariuszom regularnie podawane są leki. W przypadku choroby pensjonariusza wzywana jest pomoc medyczna, a personel otacza go troskliwą opieką. Pięć razy w tygodniu pensjonariusze biorą udział w indywidualnej rehabilitacji ruchowej z wykwalifikowanym rehabilitantem. Odbywają się też terapie psychologiczne – zajęcia i rozmowy z psychologiem.
Istnieje nieograniczona możliwość odwiedzin przez rodzinę i znajomych, zarówno w pokoju pensjonariusza, jak i w ogrodzie czy na tarasie. Możemy korzystać z możliwości wzięcia taty na kilkugodzinne, a nawet całodniowe lub kilkudniowe przepustki. Pensjonariusze mają zapewniony regularny tryb dnia, wszystkie posiłki i zajęcia odbywają się w stałych godzinach. Jedzenie jest smaczne, dostosowane do wieku pensjonariuszy i świeże – przygotowywane na miejscu, we własnej kuchni ośrodka. Poza posiłkami można dostać herbatę, kompot lub przekąskę.
Wśród organizowanych przez dom seniora zajęć można wymienić: codzienne quizy pamięciowe, śpiewanie piosenek i gry planszowe; kilka razy w tygodniu zajęcia z terapii manualnej; w ciepłe dni spędzanie czasu w ogrodzie i na tarasie, dla osób sprawnych spacery na terenie ośrodka i poza nim; dla osób, które mogą z tego korzystać, wyjścia do kina i do teatru. Zapraszani są też ciekawi goście, czasami w połączeniu z występami artystycznymi. Praktykowana jest też biblioterapia, puszczanie muzyki relaksacyjnej, oglądanie sportu i rozmawianie o nim. W ośrodku funkcjonuje również opieka duszpasterska, regularnie odprawiane są msze św. przez przybyłego na miejsce księdza. Po każdej mszy św. ksiądz zostaje na herbatę i rozmowę z pensjonariuszami.
W ośrodku praktykuje się obchodzenie takich okazji jak urodziny pensjonariusza, Mikołajki, Wigilia Bożego Narodzenia, itp. Jest to bardzo wartościowa forma aktywizacji wszystkich pensjonariuszy.
Reasumując, nasze odczucia i opinia nt. domu seniora „Pogodne Dni” są bardzo pozytywne. Gdybyśmy ponownie mieli podjąć decyzję o wyborze domu seniora z całodobową opieką nad chorym, z pewnością zdecydowalibyśmy się na „Pogodne Dni”.

ZAPRASZAMY

Dodaj opinię